![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]()
|
voyeur-16ton bloguje...2009-06-23 10:51:42Afgan Camp Jak doniosły autentyczne Fakty Brytyjczycy urządzili dla swoich dzielnych żołnierzy specjalny obóz szkoleniowy, który przypomina afgańską wioskę. Jest w nim afgańskie jedzenie, afgańska zabudowa, afgańscy mieszkańcy, afgański design i eventy. Brakuje tylko afgańskiego powietrze, które mimo usilnych prób nie udało się sprowadzić.
Ten szkoleniowy obóz jak sama nazwa wskazuje ma jak najlepiej wyszkolić brytyjskich żołnierzy do misji w Afganistanie. Wiadomo przecież nie od wczoraj, że dobry żołnierz to wyszkolony żołnierz i bez wyobraźni, dlatego za pewne z książek wiele by się nie dowiedzieli o Afganistanie nawet jeżeli byłyby to kolorowe albumy lub trójwymiarowe książeczki dla dzieci. Inwestycja na pewno się zwróci albo przynajmniej odbije czkawką. To, że pochłonęła okrąglutką sumkę funtów to nic nie szkodzi. Czas i pieniądze na budowę szkół i szpitali jeszcze się znajdą. Dodatkowo Brytyjczycy proponują krajom partnerskim możliwość korzystania z ich afgańskiego obozu. Możliwe, że z tego zaproszenia skorzystają także polscy żołnierze. Pozostaje mieć nadzieję, że obóz nie jest aż tak bardzo realistyczny i wszyscy powrócą żywi.
Nie oficjalnie natomiast mówi się, że Walt Disney stara się o możliwość wykupienia praw autorskich do projektu. W przyszłości chciałby postawić takie placówki w całej Europie i Stanach Zjednoczonych jako rozszerzenie oferty Disneylandów. Jeżeli pomysł wypali Disney pójdzie za ciosem i oprócz afgańskich parków rozrywki powstaną oryginalne reprodukcje więzienie Guantanamo oraz Bagdadu w przededniu obalenia Saddama. Możliwe, że za dodatkową oplata będzie można przeprowadzić rekonstrukcje egzekucji Husajna.
Miejmy nadzieję, że i tym razem Polska nie pozostanie w tyle. Proponuje w tym miejscu wspólny projekt Ministerstwa Obrony Narodowej z Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego i czekam na odzew ze strony Rządu.
Voyeur Tagi: polityka, wojsko skomentuj (0) 2009-06-23 10:51:22 Afgan Camp Jak doniosły autentyczne Fakty Brytyjczycy urządzili dla swoich dzielnych żołnierzy specjalny obóz szkoleniowy, który przypomina afgańską wioskę. Jest w nim afgańskie jedzenie, afgańska zabudowa, afgańscy mieszkańcy, afgański design i eventy. Brakuje tylko afgańskiego powietrze, które mimo usilnych prób nie udało się sprowadzić.
Ten szkoleniowy obóz jak sama nazwa wskazuje ma jak najlepiej wyszkolić brytyjskich żołnierzy do misji w Afganistanie. Wiadomo przecież nie od wczoraj, że dobry żołnierz to wyszkolony żołnierz i bez wyobraźni, dlatego za pewne z książek wiele by się nie dowiedzieli o Afganistanie nawet jeżeli byłyby to kolorowe albumy lub trójwymiarowe książeczki dla dzieci. Inwestycja na pewno się zwróci albo przynajmniej odbije czkawką. To, że pochłonęła okrąglutką sumkę funtów to nic nie szkodzi. Czas i pieniądze na budowę szkół i szpitali jeszcze się znajdą. Dodatkowo Brytyjczycy proponują krajom partnerskim możliwość korzystania z ich afgańskiego obozu. Możliwe, że z tego zaproszenia skorzystają także polscy żołnierze. Pozostaje mieć nadzieję, że obóz nie jest aż tak bardzo realistyczny i wszyscy powrócą żywi.
Nie oficjalnie natomiast mówi się, że Walt Disney stara się o możliwość wykupienia praw autorskich do projektu. W przyszłości chciałby postawić takie placówki w całej Europie i Stanach Zjednoczonych jako rozszerzenie oferty Disneylandów. Jeżeli pomysł wypali Disney pójdzie za ciosem i oprócz afgańskich parków rozrywki powstaną oryginalne reprodukcje więzienie Guantanamo oraz Bagdadu w przededniu obalenia Saddama. Możliwe, że za dodatkową oplata będzie można przeprowadzić rekonstrukcje egzekucji Husajna.
Miejmy nadzieję, że i tym razem Polska nie pozostanie w tyle. Proponuje w tym miejscu wspólny projekt Ministerstwa Obrony Narodowej z Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego i czekam na odzew ze strony Rządu.
Voyeur Tagi: polityka, wojsko skomentuj (0) 2009-04-02 21:22:51 Posikać się ze śmiechu Pierwszy strażak Rzeczpospolitej obojga numerów oraz wieczny Premier, którym pewnie chciałby być dożywotnie, oczywiście tylko pod warunkiem chodzenia w strażackim uniformie doszedł ostatnio do genialnego wniosku, zresztą jak zwykle, że gdyby nie politycy to byśmy się zanudzili i to dzięki nim, a ściślej ich cyrkom jest w tym kraju tak wesoło, czy coś w tym tylu. Nie śmiem polemizować z postawioną tezą. O czym my prości ludzie byśmy rozmawiali na co dzień w autobusach czy przy butelce wódki? Jak często musielibyśmy opowiadać kawały z brodą jak u Lenina czy Marksa? A tak włączamy serwis informacyjny jakbyśmy otwierali beczkę śmiechu. Rozkładamy gazetę i od razu jakbyśmy antologię dowcipu czytali. Ten powiedział to. Tamten tamto. A my łapie się za boki. Za brzuch się chwytamy. Klepiemy kumpla po ramieniu sami się telepiąc. Niekiedy nawet łzy ocieramy. Czasami też i przy tym się śmiejemy. Nieco historycznie. Jak ci z domów wariatów. Przydałby się wtedy doprawdy, jaki strażak, który ostudziłby trochę nasze emocje, bo od tego śmiechu i brzuch nas z czasem boleć zaczyna, oczy od łez puchną, a i głowa migrenę łapie. Ale śmiech to zdrowie. Pamiętajmy o tym. I śmiejmy się dalej. Aż do rozpuku. Tylko przed pęknięciem podziękujmy politykom, ze szczególnym uwzględnieniem pana Pawlaka, za ten show, co to dla nas, codziennie serwują nie bacząc na życie i zdrowie. Oczywiście nasze. Życzmy im dalszej pomysłowości, niesłabnącego poczucia humoru, aby każdy nas smutny dzień mógł nabrać kolorytu dzięki ich działalności.
Voyeur Tagi: polityka, pawlak skomentuj (0) 2009-03-31 14:00:04 Równo jak cholera Niech żyje równość - głosił napis na równo uciętej desce stanowiącej część transparentu wbitego w równo skoszony trawnik. Obok stał równy chłopak właściciel rzeczonego równego transparentu. Nieopodal niego niczego nieświadome sterczało sobie psie ...ówno. Ogólnie więc było równo! Po równo jedenastu sekundach równy chłopak rozpoczął powoli, ale równo, swoją mowę:
Nikt już nie jest w
mniejszości, ani w większości. Człowiek może być bowiem już tylko w równości... Pani Grażynka mimo moich usilnych próśb nie chciała zmienić kanału TV. Co gorsza po programie wyjęła zakurzony album fotograficzny i zaczęła mnie molestować swoimi wspomnieniami
- Czy nie podobny - spytała wskazując na jedną postać ze
zdjęcia
Voyeur
skomentuj (0) 2009-03-19 22:42:41 Jeszcze raz repley, jeszcze raz! W końcu dożyłem upragnionej wolnej, niezobowiązującej wolnej soboty. Już od wtorku planowałem, że nadrobię w ten dzień wszystkie moje zaległości. Zaraz przy śniadaniu zasiadłem przed telewizorem i przystąpiłem do wykonywania planu. Przed obiadem zdążyłem obejrzeć zaległe odcinki mojego ulubionego serialu, a do kolacji byłem już bogatszy o przegapione na tygodniu programy rozrywkowe. Cóż by biedny, zabiegany, biedny człowiek zrobił gdyby nie weekend i powtórki w telewizji i nie weekend. Radości mojej nie było końca, bo dodatkowa telewizja uraczyła mnie moim ulubionym filmem z lat nastoletnich, albo kilkuletnich. Sam już nie wiem. W każdym bądź razie znów zasiadłem przed telewizorem jak szczeniak i oglądałem znane na pamięć sceny zupełnie jak przed miesiącem, kiedy to znów była retransmisja hitu sprzed dwóch dekad. A radości mojej nie było końca W niedziele poczyniłem dodatkowe spostrzeżenia, że nie tylko nie muszę pamiętać archiwalnych filmów, ale nawet tego, co aktualnie oglądam. Dla osób, które pracują intelektualnie to wręcz wybawienie. I tak przecież musimy zapamiętywać tyle informacji. Jakim autobusem dojechać do pracy, jakim wrócić, jakim dojechać do pracy itp. Teraz oglądania telewizji to dopiero prawdziwy relaks. Relaks! Gdy o 20:00 wystartował mój kolejny ulubiony serial dowiedziałem się, co było w poprzednim odcinku i gdy już załapałem co jest pięć już wiedziałem, co będzie po przerwie. Po przerwie dowiedziałem się co było przed przerwą, a zaraz po tym co będzie w następnym odcinku. Dzięki temu przestałem się martwić czy jutro oby na pewno znajdę czas na mój drugi ulubiony serial. Ale to i tak były bez podstawne lęki, bo i tak w sobotę są jego powtórki. Uspokojony i wypoczęty po tej pigułce rozrywki z całego tygodnia usnąłem przed serwisem informacyjnym. Bez żadnych zresztą obaw pewny, że jutro rano pewnie będzie jego powtórka. Tym razem się pomyliłem. Powtórki nie było, była natomiast powtórka z zeszłego tygodnia o konflikcie między premierem a prezydentem, albo to z przed miesiąca. Zresztą nie ważne. Nie ważne.
P.S.
W związku z tym, że mój blog robi się coraz mniej śmieszny poprosiłem Panią Grażynkę o jakiś kawał. O to i on:
Mąż ogląda mecz w telewizji. W pewnym momencie oglądania meczu w telewizji zachciało mu się wyjść do toalety. Prosi, więc żonę, aby rzuciła okiem i w razie czego powiedziała kto strzelił bramkę. Będąc w telewizji słyszy krzyki i brawa i znów krzyki i brawa. Pod ekscytowany wraca i pyta się żony, kto strzelił gola. Żona odpowiada, że jednego strzelił Kowalski a drugiego jakiś Repley.
Voyeur Tagi: telewizja, tv, seriale, powtórki skomentuj (0) 2009-03-07 13:46:11 Na szczęście są mp3, czyli o grającym autobusie Z uczuciem ulgi usiadłem na przystanku czekając na autobus do domu. Na nieszczęście nie miałem żadnej gazety ani książki, aby zabić ten czas. Z drugiej strony nie było to takie złe, bo po co po całym dniu na uczelni jeszcze katować się czytaniem. W dodatku zmierzch źle na oczy robi. Na kolejne nieszczęście, tym razem już jak najbardziej nieszczęsne, nie było nikogo na przystanku. Jak to tak czekać i do nikogo gęby nie otworzyć? Postanowiłem, więc że zacznę o czymś myśleć. Dlatego zabicia czasu, co już się rzekło, a i nawet zapisało. Pomyślałem, więc, o czym tu pomyśleć. Na nieszczęście nic mi do głowy nie przychodziło. Na tym myśleniu o myśleniu zleciał mi na szczęście czas i w końcu podjechał autobus. Przez chwilę przemknęła myśl, o czym będę myślał po drodze? Na szczęście moje obawy okazały się bezpodstawne. Kupując bilet u kierowcy z jego kabiny doleciała mnie muzyka, czyli tzw. złoty przebój, a może nawet i platynowy. Przez opary dymu ze szlugi kierowcy dosłyszałem Jego, bo raczej nie Nasze Randez-Vous. Już prawie wpadło mi w ucho, ale trafiło mi się usiąść obok miłośnika death metalu i od razu wrzuciło mnie na szatańskie zakręty przy dźwiękach Decade of Therion. Nie dosłuchałem nagrania do końca, bo musiałem ustąpić miejsca starszej pani. Idąc ku środkowi przystanąłem przy grupce ziomów. Jeszcze dobrze nie zaraziłem się obrzydliwą ciszą, gdy już gibałem się w rytmach „Będę brał Cię w aucie”. Swoja drogą dobrze, że nie w autobusie. Przy fali wsiadających znów rzuciło mnie dalej. Prawie znalazłem się już na przegubie autobusu. Trochę trzęsło, ale nie było tak źle. Prezenter Eski jak zwykle poprawił mi humor. Przy okazji dowiedziałem się, co tam nowego u Dody. I właściwie po tym zgubiłem już rachubę. Pamiętam jeszcze jak przez mgłę Feel, Metallice, Moletę i Blog 27 choć nie jestem pewien czy w tej kolejności. Może to jakiś wspólny występ? Nie wiem. Koniec końcem dotarłem do domu i na allegro zamówiłem se eM Pe Trójkę. Jak tylko przyjdzie przerzucę na nią uwerturę Egmont Beethovena, następnie Mietka Fogga, a na deser może jakiego Marleya albo innego i już nigdy nie będę musiał myśleć o czym mam myśleć. Jak to pisał jeden gryzipiórek Autobus gra, komoda tańczy… czy coś takiego
P.S.
Pani Grażynka po przeczytaniu tego odcinka odesłała mnie do łóżka i zaparzyła mi herbaty. Chyba wspominała coś o gorączce.
Voyeur Tagi: muzyka, autobus, mp3 skomentuj (0) |
|